Ostatni dzień ferii

Nastał ostatni dzień ferii.  To mój szczęśliwy dzień i proszę nie nazywać mnie wyrodną matką. Nasze „ferie” bowiem nie trwały dwa tygodnie, ale jakieś 3 miesiące.  Wszystko przez choróbska, które spadły na moje dziewczyny. Przerobiłyśmy: półpaśca, zapalenie płuc, ropne zapalenie gardła, zapalenie ucha, 2 rotawirusy i jakieś 4 infekcje górnych dróg oddechowych. Efekt? 4 antybiotyki i wykluczenie z życia przedszkolnego i szkolnego, a mojego zawodowego. Dlatego się cieszę. Cieszę się, bo to koniec siedzenia z dziećmi i od poniedziałku nastanie czas, gdy pracą będę mogła zajmować się o ludzkich porach. Czytaj dalej